Cheat day/meal – co to jest i czy warto?

with 6 komentarzy
Co jakiś czas możesz słyszeć jak w Internecie ludzie chwalą się co zjedli na tzw. Cheat meal, wrzucają zdjęcia i nierzadko przepisy. Dzisiaj wyjaśnię o co chodzi, pokażę plusy i minusy, a Ty zadecyduj czy jest to odpowiednia metoda i czy sam chętnie będziesz ją stosować 😉

Cheat czyli „oszukiwać”. Cheat meal oznacza nic innego jak „oszukany posiłek”, a cheat day to po prostu cały dzień tego typu posiłków. Taki posiłek jest zazwyczaj niezdrowy, bardzo kaloryczny i co ważne – nie pozwalamy sobie na niego podczas normalnej diety. Jest on zaplanowany na konkretny dzień, w którym pozwalamy sobie na żywieniowe szaleństwo. Najlepszy moment na taki dzień jest między 7 a 14 dniem diety.

Pojęciem tym posługują się osoby na diecie, które ściśle trzymają się określonego jadłospisu (ważne!), natomiast mają wyznaczony konkretny termin na drobne (lub ogromne 😉 ) odstępstwa. Cheat meal powinien dostarczyć dużą ilość kalorii (głównie węglowodanów), ponieważ zostaje wtedy przyspieszony metabolizm. Pomaga to osobom, które mają zastój w diecie, masa ciała przestała lecieć w dół. Dodatkowo jest to dobre od strony psychologicznej, ponieważ będąc na diecie nie ma takiego poczucia, że coś tracimy.

Ogromnym minusem takiej metody jest to, że nie można zjeść ze znajomymi pizzy czy innych „grzeszków” w dowolnym dniu, co nierzadko powoduje frustrację. Stosowanie takiego sposobu może również zaprzepaścić efekty naszej diety, ponieważ będąc na ujemnym bilansie kalorycznym ten jeden dzień powoduje, że wszystko nadrabiamy. Oczywiście jeśli mamy do tego zdrowe podejście to nic takiego nie będzie miało miejsca, jednak często ludzie mający cheat day wrzucają w siebie ogromne ilości (naprawdę ogromne!) niezdrowego i kalorycznego jedzenia.

Jak wyglądają takie posiłki?

Z moich obserwacji wynika, że najczęściej ludzie sięgają po Fast foody oraz słodkie ciasta i babeczki. Rzadziej są to tradycyjne, kaloryczne dania obiadowe.

Moim zdaniem jest to trochę niebezpieczne, ponieważ zaczynamy traktować normalne, zdrowe, smaczne jedzenie jak KARĘ i tylko czekamy aż nadejdzie ten upragniony dzień, w którym otrzymamy NAGRODĘ za swoje cierpienia = tłuste, naszpikowane konserwantami , ciężkostrawne jedzenie.

Dodatkowo nie podoba mi się to stwierdzenie – „oszukiwać”. Z góry wiemy, że oszukujemy. Tylko czy ktoś się zastanawiał z czym oszukuje, kogo oszukuje?

Dajcie znać co o tym myślicie! Stosujecie cheat day albo cheat meal?

6 Responses

  1. Guess What/ Klaudia
    | Odpowiedz

    Oj tam, raz na jakiś czas można, ale oczywiście w granicach zdrowego rozsądku 😉

    • Karolina Niedziela-Kasiarz
      | Odpowiedz

      Można. Ale nie powinno sie tego traktowac w ten sposob. Mozna jesc co sie chce kiedy sie chce 🙂

  2. Wymiarrowa
    | Odpowiedz

    Ścisłej diety nie mam i nie zamierzam mieć, zaczęłam tylko więcej jeść owoców i zrezygnowałam z chipsów. Po fast food sięgam bardzo rzadko natomiast bardzo lubię słodkie 🙂 a przede wszystkim czekoladę.

    • Karolina Niedziela-Kasiarz
      | Odpowiedz

      Nie ma co byc na scisłej diecie. Wlasnie takie podejscie jest dobre. Nie jesc tego co nie zdrowe 🙂

  3. Monika Dudzik
    | Odpowiedz

    Zgadzam się z tym, że poprzez takie odstępstwa można zacząć traktować zdrowe odżywianie jako przykry obowiązek. A tak raczej być nie powinno, prawda? Zawsze powtarzam, że jeśli chodzi o sposób odżywiania się, to najważniejszy jest zdrowy rozsądek;)

    • Karolina Niedziela-Kasiarz
      | Odpowiedz

      Dokładnie tak! Pięknie powiedziane! Cieszę się że ktoś się ze mną zgada 🙂

Leave a Reply