Mój pierwszy raz… z kubeczkiem menstruacyjnym

with Brak komentarzy

Miesiączka po ciąży to jedna wielka loteria ale doczekałam się. Kubeczek miałam gotowy już z dwa miesiące, więc był wreszcie czas na to żeby zobaczyć jak to działa.

Kubeczek menstruacyjny kupiłam w rossmannie firmy SELENACUP w rozmiarze M, jak zalecała tabela rozmiarów.

Teraz minęło już kilka miesięcy od jego stosowania i wiem na pewno, że nie wrócę już do tamponów i podpasek.

Pierwszy miesiąc był trudny, ale łatwiejszy niż myślałam. Pierwsza aplikacja przeszła w miarę bez problemowo. Kubeczek nie był wyczuwalny i nie przeszkadzał mi w codziennych czynnościach. Przecieki zdarzyły się kilka razy, mniejsze i większe, jednak wyłącznie dlatego że kubeczek nie był idealnie rozłożony w pochwie. Opanowałam na razie jedną technikę wkładania – składam swój kubeczek na pół. Tutaj na wideo można obejrzeć też inne sposoby <eng>. Przecieki nadal się zdarzają, ale teraz już głównie pierwszej nocy przy obfitym okresie.

Ogromnym plusem jest oszczędność pieniędzy! Po tych kilku miesiącach stosowania już zwrócił się mój wydatek. No i dodatkowo nie muszę pamiętać o tym, żeby iść kupić podpaski czy tampony, bo przecież mam kubeczek.

Minusem dla mnie jest brak umywalki w niektórych publicznych toaletach. Na razie jako mama małego chłopca często korzystam z łazienek dla mam lub dla inwalidów, żeby móc też przebrać dzieciątko. Dzięki temu problem jest jeszcze odległy. W nowym mieszkaniu zmieniałam w tym miesiącu kubeczek w wannie, bo w toalecie nie mam umywalki. Oczywiście jest na to łatwe rozwiązanie: mogę brać ze sobą wodę do toalety i problem z głowy. Są też inne rozwiązania ale o tym w następnym poście, a nawet wideo w formie fajnego wywiadu.

Kto z was i jak długo używa już kubeczka menstruacyjnego?

Cieszynianki zainteresowane tematem zapraszam do grupy zero waste! Już we wrześniu kolejne warsztaty, na których będzie można zobaczyć i dotknąć takowy kubeczek menstruacyjny i nie tylko.

Leave a Reply