Czy to pech czy już jakaś klątwa?

with 8 komentarzy

Pech czy klątwa? Te przemyślenia zaiskrzyły w mojej głowie w zeszła sobotę, a dokładniej to około wtorku. Na stałe opanowały mój umysł następnego dnia! Wszystko kręci się wokół słowa „auto”.

To pech jak Ci ukradną ważną część auta, ale jak następnego dnia pożyczone auto nie chce zapalić to już chyba klątwa! To właśnie przytrafiło mi się w tym tygodniu. Nie mam pojęcia o co chodzi.

Wróćmy do początku. W zeszłą sobotę zobaczyliśmy że nasze auto jakby stoczyło się ze swojego miejsca parkingowego….na płaskim parkingu. Były mrozy więc myśleliśmy że to jest powodem dziwnego zachowania naszej bryki. Mąż pobiegł po klucze żeby przestawić auto, ja kontynuowałam wyprawę do sklepu.

No i dzwoni do mnie: „Karola świeci się kontrolka silnika i auto rzęzi jak nie wiem co.” Dramat. Co się stało?! Ale takie śmieszne mrozy, auto nie takie nowe, to na pewno to. Nie dawało to jednak mężowi spokoju. We wtorek postanowił zajrzeć do auta „fachowym okiem”. Mieliśmy darowanego pseudo jeepa, więc jak nie zobaczył żadnych ubytków w płynach wsunął się pod auta. No i co tam zobaczył? BRAK CAŁEJ RURY WYDECHOWEJ! Czy ktoś może mi to wytłumaczyć?

Mechanik powiedział że to taka plaga tutaj u nas. Wycinają całą rurę dla metali w katalizatorze. Złodziejaszki zarabiają na tym około 150, może 200 złotych. Nas naprawa kosztuje 10 razy tyle! No jakaś masakra. Auto do odbioru w środę (dzisiaj). Teraz to na pewno musimy je szybko sprzedać! Może ktoś by chciał? Świeżo wyjechało od mechanika i wszystko już działa 😉

Na tym oczywiście nie koniec. Przecież pochwaliłam się we wstępie, że zła passa przeszła i na kolejne auto. Prawdą jest że auto od dziadka jeździło już na pożyczonym czasie, ale czemu akurat w naszych rękach się rozsypało?!

Wspaniały dziadek pożyczył nam autko w pięć sekund. Nawet nam je podrzucił pod domu. Super bryka dziadka jest chyba starsza niż dziadek xD Nie ma wentylacji – trzeba jeździć z uchylonym oknem. Migacze działają kiedy chcą – magiczny kartonik wepchnięty obok przycisku świateł awaryjnych umożliwia ich działanie. Rzęzi, zipie, piszczy i co ino, ale do zeszłego wtorku jeździł. Trafił do nas i się skończyło. W środę nie chciał odpalić bo siadł mu akumulator. Polecieliśmy pożyczyć od dziadka prostownik. Ładowało się całą noc i nic. Dziadek już był ostuka i opukać auto i dalej nic. Teraz super bryka czeka u nas pod domem na kumpla dziadka (mechanika). Liczymy że uda się wskrzesić staruszka.

No i niech mi teraz ktoś powie o co chodzi?! Chyba nie powinnam chcieć nowego auta, co nie?

Dobrze że spotkania dla mam się udały i miałam troszkę relaksu 🙂

Co Tobie się ciekawego przydarzyło w tym tygodniu?

8 Responses

  1. Tomek
    | Odpowiedz

    No chyba to dobry pomysł z tym nowym autem … nie psuje się i jest zawsze na gwarancji!

    • Karolina Niedziela-Kasiarz
      | Odpowiedz

      Niby tak. Zobaczymy 🙂

  2. Patrycja
    | Odpowiedz

    Jaka plaga. Przynajmniej masz auto 😛

    • Karolina Niedziela-Kasiarz
      | Odpowiedz

      Sie udalo! 🙂

  3. Klaudia J
    | Odpowiedz

    Zdarza się. U nas w weekend ksiądz w drzwi wjechał i do wymiany :Dchyba jednak plaga!

    • Karolina Niedziela-Kasiarz
      | Odpowiedz

      O kule! Makabra 🙂
      Ale moge sie pochwalic ze panowie mechanicy sie dobrze sprawdzili i nasze autko jest juz na chodzie xD

  4. hanysh
    | Odpowiedz

    Ooo, nam auto zepsuło się w zeszłym tygodniu dwa razy! To chyba jakaś plaga!

    • Karolina Niedziela-Kasiarz
      | Odpowiedz

      Przykro mi ale mam nadzieje ze to plaga a nie moja klatwa 😉

Leave a Reply