Jak się u nas sprawdza planowanie posiłków?

with Brak komentarzy

Odkąd robimy no speed challange zaczęłam planować nasze posiłki. Jako dietetyk z kilkuletnim stażem wiem jak dobrze zbilansować żywienie bez liczenia kalorii, więc nie był to dla mnie żaden problem. Wyszło nam to bardzo dobrze zarówno na finansach jak i na zdrowie!

Obiecywałam sobie od lat, że „ułożę sobie dietę” i jakoś nigdy nie było wystarczającej motywacji aż do teraz. Po analizie naszych finansów zorientowaliśmy, że najwięcej wpadek mamy właśnie prze jedzeniu. Głodni, to co najłatwiej zrobić – zamówić! Wieczorem nie ma nic na kolacje, co najłatwiej zrobić – kupić chipsy, chrupki, żelki i się zapchać. Minusy dużego miasta… Dramat! Więc zaczęło się planowanie.

Dla nasze rodzinki okazało się to zbawieniem. Mój maluch i ja mieliśmy zaplanowane 4 posiłki dzienne, super przekąski oraz dużo zabawy w kuchni. Mąż zadowolony wracał do domu na obiad, a w weekendy gotował sam. Wieczory mijały nam przy przyjemnych kolacjach i nie było niezdrowych chipsów i żelków, tylko domowe guacamole czy ciasto.

Cały proces zaczęliśmy od wyjedzenia większości rzeczy ze spiżarki co też ułatwiło nam oszczędzanie, pokazało co kupujemy niepotrzebnie i czego nie lubimy.

Jeżeli chodzi o kasę też kosmicznie lepiej. Chyba nie muszę nikomu mówić, jak drogie jest jedzenie na mieście. Więc eliminując to lub chociaż redukując drastycznie oszczędzamy ogromną ilość pieniędzy. Planem była całkowita eliminacja ale jest jak jest i lubimy czasem gdzieś wyjść więc raz czy dwa razy się zdarzyło.

Ogólnie każdemu kto czuje, że ma problem z kupowaniem za dużo, wiecznym chodzeniem do sklepu, jedzeniem na wynos „bo nie ma nic w domu” a lodówka pełna polecam planowanie żywienia. Jeżeli potrzebujecie krótkiej porady w tym zakresie śmiało piszcie, ale nie jest to coś trudnego. Jedynie może bilansowanie nie jest całkiem proste ale potem już jest z górki.

Kto was planuje swoje posiłki? Jesteście z tego zadowoleni?

Leave a Reply