Podsumowanie pierwszego wyzwania bez zakupowego

with Brak komentarzy

Czas na podsumowanie no spend challenge, które miałam zaplanowane na luty i marzec. Mogę już na wstępie powiedzieć, że nie wyszło tak jak chciałam.

Wyzwanie rozpoczęłam pełną parą jeszcze z końcem styczniu. W lutym może raz przełamaliśmy się na walentynki, kiedy było winko i jedzenie na wynos, ale tak tu miesiąc był bardzo udany. Udało mi się odłożyć sporo pieniędzy i zobaczyłam światełko w tunelu.

Marzec kopnął nas w dupę tak mocno jak umiał. W sumie to nadal kopie i kwiecień nie zapowiada się kolorowo.

Drugi miesiąc naszego wyzwania stoi pod nazwą wielkie wydatki i chaos organizacyjny.

Po pierwsze remont mieszkania. Wydatków mamy mniej niż wynajęcie ekipy, ale było kilka nieprzewidzianych, dodatkowych wizyt w Castoramie i mnóstwo czasu, a jak wiemy czas to też pieniądz!

Po drugie przeprowadzka. Minimalistycznie podeszłam do meblowania naszego nowego lokum, ale nie czekałam na meble second hand, bo trochę już wariowałam z zawartością szaf rozsypaną na podłodze. Przeprowadzka trwa już miesiąc i jeszcze mnóstwo roboty. Na pewno będę wiele rzeczy znów wyrzucać/oddawać!

Po trzecie stres: nowe miejsce i długa rozłąka. Nie chciałam być w nowym mieście całkiem sama więc poznałam koleżanki przez internet. Łączyło się to jak się okazała z kilkoma wyjściami na kawkę, których nie żałuje ale mój portfel płacze. Do tego okazuje się że próbowałam się odstresować zakupami. Szczerze myślałam że tak nie robię bo ciuchów już 100 lat nie kupuję, ale wydawałam na słodycze i zabawki/rzeczy dla synka.

Zmienił się też system naszego życia. Myślałam, że życie na garnuszku taty będzie łatwiejsze. Okazuje się że nie. Nie chodzi tu o to, że jest trudniej, drożej czy coś – jest inaczej. To „inaczej” troszkę wybiło mnie z rytmu i nie wiem jak się znów zabrać do oszczędzania.

Nie poddaję się! Plan jest taki: zrobić rozpiskę na nowo i zacząć jeszcze raz! Kto jest ze mną?

Jakie Ty masz patenty na oszczędzanie?

Leave a Reply