Jak przeprowadzka otworzyła mi oczy na minimalizm

with Brak komentarzy

Przydarzyła nam się ostatnio przeprowadzka. Przenosiliśmy się niby do większego miejsca, bo z mieszkania do domu, ale dla nas przeznaczony był w tym domu jeden pokój. Teraz zajmujemy dwa i czas coś z tym robić!

Mówiłam o sobie jako o minimalistce do czasu tej przeprowadzki. Widząc ile niepotrzebnych rzeczy chowa się w naszym mieszkaniu oszalałam.

Tak wygląda teraz „graciarnia” kiedyś zwykły pokój gościnny. To są wszystkie nasze śmieci.

Plan jest prosty: posegregować i sprzedać!

Na dniach przejrzę wszystko metoda konmarie i zrobię super porządek. Już wiem, że będę chciała pożegnać się z kilkoma książkami, z sprzętami do włosów oraz z ubraniami. Sama nie wiem co tam jeszcze znajdę bo to mój wspaniały mąż spakował nasze życie, kiedy ja już grzałam nasz pokój z syneczkiem.

To kolejna sprawa, która otworzyła mi oczy na to jak nie wiele potrzeba nam rzeczy. Mieszkałam miesiąc bez tego wszystkiego, więc tak na prawdę wszystko to mogłabym oddać. Już orientowałam się że niedaleko nas są sklepy, które może przyjmą nasze graty ale chciałam tym razem coś z tego mieć, więc pod koniec kwietnia organizuję WIELKĄ WYPRZEDAŻ OGRÓDKOWĄ! Niby mogłabym spróbować globalnie, on-line ale w ogóle się do tego nie nadaje. Dodatkowo dzięki stacjonarnej wyprzedaży mam ograniczony czas meczenia się.

W duchu ekologii i zero waste wyrzucanie też nie wchodzi w grę. Tak zrobiłam z większością poprzednich porządków, co bardzo leży mi na sercu. Wynosiłam swoje klamoty przed blok w którym mieszkałam. Mamy tam śmietnik na duże gabaryty, do którego wiele osób regularnie przychodzi, ale nie miałam pewności co się z nimi stanie. Teraz nawet nie mam takich możliwości i może na szczęście.

Kto wpada? Chętnie się z wami spotkam i osobiście opowiem o mojej drodze do minimalizmu i zero waste.

Leave a Reply