Żywienie dietetyka, a zapracowanej bizneswomen

with 5 komentarzy

Może chciałabym żebyście wszyscy myśleli że jako dietetyk żywię się nieskazitelnie zdrowo, regularnie i kolorowo. Tylko że nie ma sensu nikogo oszukiwać. Chce żebyście wiedzieli że tak jak wy zmagam się z wieloma błędami żywieniowymi. Jednak najważniejsze jest to by zdawać sobie sprawę ze swoich słabości i z nimi walczyć!

kawka-czeko

Jest kilka podstawowych rzeczy z którymi sobie nie radzę.

  1. SŁODYCZE! To jest chyba najgorsza rzecz. Uwierzcie że jest zdecydowanie lepiej niż było. Bo nawet już na studiach miałam taki okres że nie było dnia żebym nie zjadła czegoś słodkiego. MASAKRA! Jest lepiej, ale nadal jak jestem głodna w porze II śniadania czy podwieczorku i nie mam nic przygotowanego to najczęściej jem/kupuje…coś słodkiego. Nie jem cukierków itp ale pączek, rogalik czy ciastko to coś dla mnie.
  2. DOWÓZ. Mój organizm na taki „mechanizm obronny” jak jestem głodna, że nie jest w stanie…gotować. Autentycznie! Jeżeli się zapomnę z robieniem obiadu do momentu jak będę już głodna to koniec. Jedzenie musi być już! Ja go nie zrobię. Często wtedy zamawiamy coś. Nawet jeżeli wtedy mój kochany mąż podejmuję się gotowania to nie wychodzi to najzdrowiej xD
  3. STRES i PRACA. Są to dwa momenty w moim życiu kiedy…nie jem nic! Jeżeli siądę czasem do pracy to nie jem aż nie skończę. Czasem tak siedzę od rana do wieczora… :/ Puki intensywnie pracuje nie czuje głodu. Potem jak w końcu przestaje to mamy punkt 2 i znowu kupa…

No i wydało się! Błagam powiedzcie mi że też tak macie?! 🙂

5 Responses

  1. Dietoterapiaweb
    | Odpowiedz

    Ups, wysłało się za szybko 😉 a więc co do punktu 3 to ja wychodzę z założenia, że lepiej nie zjeść nic, niż zjeść za dużo, lepiej się wtedy czuję fizycznie i moralnie 😉
    Pozdrawiam, Adrianna

  2. Dietoterapiaweb
    | Odpowiedz

    Karolina, jako dietetyk nie powinnaś się w ogóle do tego przyznawać publicznie 😛 a więc… szacun za odwagę :-). Jeśli chodzi o punkt 2 to ja też tak mam, przy czym głód nie mogący być zaspokojonym natychmiast wywołuje u mnie nieopanowaną irytację i lepiej, żeby nikogo w moim zasięgu wówczas nie było 😉 A co do punktu 3

    • Karolina Niedziela
      | Odpowiedz

      Trzeba tych dietetyków uczłowieczać powoli xD Ważne że nie jestem z tymi problemami sama 🙂
      Dziękuję! Pozdrawiam gorąco 🙂

  3. ProstooFinansach
    | Odpowiedz

    U mnie organizm różnie reaguje na stres. Raz jem cały czas i lepiej żeby obok były tylko warzywa…. A kiedy indziej potrafię nie jeść cały dzień…. Jakoś się zapominam, rozsądek się czasami budzi i zmusza mnie do zjedzenia.

Leave a Reply