Gotowanie da się lubić?

with 6 komentarzy

Gotowanie to powinien być temat bliski dietetykowi. Czy jest?

Przeczytałam ostatnio bardzo fajny post innego blogera (jak tylko znajdę link to go tu umieszczę) i uświadomiłam sobie że chyba nie lubię gotować! Jak to? Ja? Gotowanie to zawsze było coś co sprawiało mi dużo przyjemności. Z jednej strony mało eksperymentowałam ze względu na bycie niejadkiem. Z drugiej strony szukałam coraz to nowszych przepisów na zdrowe posiłki.

Teraz gotowanie kojarzy mi się z głodem. Odkąd otworzyłam moja wspaniałą poradnie „nie mam czasu „ gotować. Kończy się to tym że nic nie mam przygotowane, nic nie mam w lodówce, wracam do domu i wkurzam się bez powodu bo jestem taka głodna. Nie ma w tedy mowy o gotowaniu bo nie potrafię żadnej prostej czynności wykonać w tym stanie. Mąż się denerwuje że znów musi gotować a ja będę jeszcze wydziwiać bo nie lubię tego co on lubi (a tak się stara mój ukochany!). DRAMAT!

To zamawiamy. Ale na dowóz trzeba czekać tak długo. Co robić przez to godzinę żeby nie oszaleć i nie zjeść męża lub kotów 😉 ?

NIE MOŻE TAK BYĆ!

Ile pacjentom mówiłam że nie ma czegoś takiego jak brak czasu na gotowanie. Czyste lenistwo. No i teraz sama też mam tego lenia.

Postanowiłam się otrząsnąć. Postanowiłam też pokazać wam jak to osiągnąć. Wręcz postanowiłam zrobić dla nas super wyzwanie!

Od dziś zacznę wieczorem przygotowywać posiłki na cały dzień! Dla was i dla mnie wyzwanie: 7 dni przygotowywania posiłków.

Plan na zakupy już jest. Plan na posiłki na kolejne dni się klaruje. Co wiem na pewno to że nie lubię odgrzewanych potraw więc skupie się na przygotowywaniu półproduktów i na usprawnieniu gotowania. Około 20:00 będę przy okazji kolacji (koktajlu!) przygotowywać i planować swój kolejny dzień. Np.: ugotuje bulion do zupy kremu, do którego następnego dnia po pracy wrzucę brokuły, obgotuje, zmiksuje i gotowe! Świeża zupka ale w ekspresowym tempie. Nie ma owy że przygotuje 50 pudełek tej samej potrawy  i będę to jadła tydzień. U mnie to nie zda egzaminu.

Ja zaczynam dziś! A Ty?

Wyzwanie dla was będzie się odbywać na mojej raczkującej grupie wsparcia na fb: Pełne Zdrowie. Na razie zbieramy się do kupy. Powstaną dla was wytyczne, pomocne pdf oraz wideo z moimi zmaganiami. Zaczynamy po Świecie Wszystkich Świętych! Co Ty na to?

6 Responses

  1. Gosia
    | Odpowiedz

    Też kiedyś miałam takie dni i brak chęci na gotowanie dla siebie 😉 odkąd pojawiła się córka nie ma mowy o pominięciu jakiegoś posiłku 😉 Planowanie posiłków i zakupów odgrywa tu kluczową rolę. I właśnie na swoim blogu przedstawiam zestawienie „Co Lila jadła”, a w nim kulinarne inspiracje dla całej rodziny. Powodzenia!

    • Karolina Niedziela-Kasiarz
      | Odpowiedz

      Mysle ze w takim razie juz za 7-8 miesiecy wszystko sie zmieni na lepsze 😉

  2. Niedzielnykucharz.pl
    | Odpowiedz

    My znaleźliśmy jeszcz inny patent na takie sytuacje (jestem głodny a nie mam co jeść)- gotujemy w kazda niedziele na sześć dni. Tylko czasem trzeba cos dodatkowo przygotowac w tygodniu. Ale generalnie pracy jest mało, a zawsze mamy smaczny domowy lunch. Tylkoe niedziele trzeba sie napracować no i wczesniej dobrze zaplanować posiłki – by było ekonomicznie i zdrowo. Zapraszamy do nas na bloga gdzie mozesz zobaczyc przykładowe menu. Ciekawe co o tym sądzisz jako dietetyk? Pozdrawiamy serdecznie!

    • Karolina Niedziela-Kasiarz
      | Odpowiedz

      Bardzo chetnie obejrze!! Super sprawa 🙂

  3. F.
    | Odpowiedz

    Ja mam ten plus, że jeszcze mieszkam z mamą, więc obiadki zawsze są 🙂 Minusem jest to, że przez to ani trochę nie ciągnie mnie do nauki gotowania. Poza podstawowymi rzeczami umiem zrobić tylko makaron z krewetkami, ale za to jaki pyszny! Liczę na to, że kiedyś przyjdzie do mnie ta ochota na gotowanie 🙂

    • Karolina Niedziela-Kasiarz
      | Odpowiedz

      Kurde!! Zjadlabym makaron z krewetkami 😉 Zapraszasz? 😉

Leave a Reply